Ministerstwo Kultury i
Dziedzictwa Narodowego
Departament Dziedzictwa NarodowegoDDN/2006/RJ/25
Warszawa, dn. 4 kwietnia 2006 r.
Pan
Grzegorz Mendyka
Przewodniczący
Towarzystwa
Genealogicznego
we Wrocławiu
W związku z Pańskim pismem oraz bardzo podobnymi w treści wystąpieniami
genealogów amatorów, uprzejmie informuję, że Naczelny Dyrektor Archiwów
Państwowych wielokrotnie wyrażał uznanie i poparcie dla badaczy „małej
historii", w tym zwłaszcza regionalistów i genealogów. Obie te grupy
użytkowników zasobu archiwalnego przyczyniają się do popularyzacji
dokumentarnej spuścizny polskiego społeczeństwa i państwa. Bezinteresowne
dociekanie przeszłości rodzin i rodów sprawia - w stopniu nie mniejszym niż
badania profesjonalnych historyków - że archiwa stają się elementem ważnym
społecznej świadomości. Można nawet stwierdzić, że takie zwiększające się z
roku na rok zainteresowanie przeszłością pozwala archiwom lepiej wypełniać
ich służebną wobec społeczeństwa misję.
Tego rodzaju przedsięwzięcia wspierane są m.in. poprzez umieszczenie na
stronie www.archiwa.gov.pl specjalistycznych, ogólnie dostępnych baz danych
- w tym zwłaszcza bazy PRADZIAD, która zawiera informacje o księgach
metrykalnych i aktach stanu cywilnego, czy bazy ELA zawierającej informacje
o ewidencji ludności. Wspomnieć też należy wydaną przez Naczelną Dyrekcję
Archiwów Państwowych, z myślą o genealogach, płytę CD pl. "Po mieczu i po
kądzieli", której trzecie uaktualnione wydanie ukazało się w 2005 r. Archiwa
państwowe w żaden więc sposób nie dążą do ograniczeń, genealogom dostępu do
swych zasobów. Wręcz przeciwnie, starają się ten dostęp ułatwić, np. poprzez
tworzenie szeregu lokalnych baz danych ułatwiających szybsze dotarcie do
informacji genealogicznych. Od lat też archiwa państwowe prowadzą
mikrofilmowanie ksiąg metrykalnych i stanu cywilnego. To ostatnie działanie
jest o tyle istotne, że dzięki niemu szukane informacje, pod postacią
mikrofilmów, mogą być dostępne poza archiwum, w którym przechowywane są
oryginały. Wypożyczanie mikrofilmów do archiwów bliskich miejscu
zamieszkania osoby zainteresowanej, niewątpliwie ułatwia dostęp do
materiałów genealogicznych.
Genealodzy od lat stanowią pokaźną grupę wśród gości archiwów
państwowych, ustępując liczebnością jedynie badaczom naukowym. W niektórych
archiwach wysforowali się już na pierwsze miejsce. Nie świadczy to chyba o
stosowaniu wobec nich - jak zarzucają autorzy skarg - praktyk
dyskryminacyjnych ani tym bardziej traktowania ich potrzeb jako „dziwacznego
hobby".
Udostępnianie w archiwach oznacza bowiem umożliwienie wglądu w dokumenty,
czyli zapoznanie się z ich treścią. W tym zakresie przez ostatnie
kilkanaście lat archiwa państwowe odnotowują ważną przemianę w zbiorowości
użytkowników zasobu. Badania, niegdyś zdominowane przez zawodowych
historyków, są coraz częściej podejmowane przez nieprofesjonalistów - także
dla własnych celów poznawczych. Każdy zainteresowany ma m.in. możliwość
zapoznać się z całością zachowanych źródeł do dziejów własnej rodziny, bez
wnoszenia z tego rytu jakichkolwiek opłat. Stan ten odpowiada przepisom
ustawy z dnia 14 lipca 1983 r. o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach,
w tym zwłaszcza ustawowym gwarancjom bezpłatnego udostępniania materiałów
archiwalnych. W związku z tym w archiwach państwowych zostały znacznie
uproszczone procedury związane z dostępem do archiwaliów.
Wraz z pojawieniem na szerszą skalę kserografów, a następnie skanerów i
innych urządzeń do reprografii cyfrowej, nie tylko genealodzy ale i szersze
grono użytkowników z coraz większym natężeniem zgłaszają potrzebę
uzyskiwania reprodukcji przeglądanych lub poszukiwanych materiałów.
Wykonanie reprodukcji jest czynnością dodatkową którą należy zakwalifikować
jako usługę. Wspomniana wyżej ustawa archiwalna dopuszcza świadczenie przez
archiwa państwowe odpłatnych usług archiwalnych, m.in. w zakresie
prowadzenia kwerend i kopiowania dokumentacji. Działania te są podejmowane -
zgodnie z naturą działalności usługowej - na podstawie umów cywilnoprawnych.
Ustawodawca, który ustanowił szczególną prawną ochronę zdobywania wiedzy
(także o dziejach własnej rodziny), nie objął tego rodzaju gwarancjami
uzyskiwania historycznych pamiątek (a taki walor mają dla genealogów kopie
archiwalnych dokumentów). Mylny jest zarzut, jakoby obowiązujące w
archiwach państwowych cenniki usług były ustalone na podstawie
nieobowiązującego normatywu Naczelnego Dyrektora Archiwów Państwowych.
Zgodnie z brzmieniem art. 16 ust. 2a ustawy z dnia 14 lipca 1983 r. o
narodowym zasobie archiwalnym i archiwach (Dz. U. z 2002 r. Nr 171 poz.
1396) cenniki zostały wydane przez dyrektorów poszczególnych archiwów - w
zakresie ich właściwości i odpowiednio do lokalnych warunków świadczenia
usług, a w tym - specyfiki poszczególnych dokumentów. Wbrew temu, co piszą
autorzy, nikt w Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych nie mógł udzielić
takiej błędnej informacji -w kwestii elementarnej i powszechnie w urzędzie
znanej. Stawki za usługi dla genealogów istotnie ustalane są na stosunkowo
wysokim poziomie - zgodnie z zaleceniami Naczelnego Dyrektora. Instrumenty
cenowe mają ograniczać zlecanie archiwom państwowym poszukiwań
genealogicznych, gdyż placówki te nie są w stanie ograniczyć realizacji
zadań podstawowych na rzecz ubocznej działalności komercyjnej. Kwerendy
genealogiczne należą do najbardziej żmudnych i czasochłonnych. Kwestionowane
przez Skarżących wysokie stawki za reprodukcje materiałów archiwalnych mają
na celu - mimo przeciwnej opinii zaprezentowanej w skardze - ochronę zasobu
archiwalnego, który jest materiałem unikalnym i podlegającym wieczystemu
przechowywaniu. Choć poszczególni genealodzy zamawiają stosunkowo niewiele
kopii dokumentów (co po części wynika z wysokich cen), to znaczna liczebność
tej grupy powoduje, że księgi parafialne, akta stanu cywilnego narażone są
na wielokrotne manipulacje związane ze sporządzaniem reprodukcji.
Nie tylko naświetlanie dokumentów budzi obawy ale także systematyczna
destrukcja bloków ksiąg. Naświetlania oraz nagrzewanie dokumentów powoduje
skutki, które w ograniczonym stopniu poddają się badaniom symulacyjnym. Ich
długookresowy wpływ nie jest więc znany. Obydwa te rodzaje promieniowania są
we współczesnych kopiarkach znacznie zredukowane - w porównaniu z dawnymi
urządzeniami - lecz poważnie wzrosła też liczba zamówień. Nie bez znaczenia
jest przy tym brak fachowego przygotowania u większości genealogów, a także
innych grup użytkowników, skutkujący trudnościami z racjonalną selekcją
dokumentów istotnie przydatnych do badań nad przeszłością rodzin. Daje się
również zaobserwować zjawisko wprost proporcjonalnego wzrostu zamówień na
reprodukcje wraz z maleniem ceny ich wykonania. Tak jest w przypadku
stosunkowo niskich kosztów kopii dla celów naukowych. Strona finansowa
przestaje grać istotną rolę przy podejmowaniu decyzji o złożeniu konkretnego
zamówienia. A to już nie jest obojętne dla kondycji fizycznej akt. Z tej
perspektywy nie jest prawdziwy sąd, iż o dany wpis genealogiczny z reguły
ubiega się tylko jedna zainteresowana osoba, z sugestią, iż dokumentom grozi
tylko jednostkowe naświetlenie, bowiem na jednej stronie księgi metrykalnej
takich wpisów jest więcej. Szkodzi też sama manipulacja poszytem, który dla
wykonania kopii musi być forsownie rozwierany.
Archiwa państwowe rzeczywiście nie dopuszczają samodzielnego
fotografowania dokumentów - nie tylko do celów genealogicznych. Przeciw
dopuszczeniu do masowego reprodukowania akt przez użytkowników przemawia
skłonność tych ostatnich do forsownego rozkładania ksiąg i ryzykownego
manipulowania dokumentami, używania flesza - w celu uzyskania technicznie
najlepszej fotografii, ale z uszczerbkiem dla stanu fizycznego historycznych
i, co trzeba podkreślić, unikalnych przekazów. Kopiowanie akt powinno być
wykonywane przez odpowiednio przeszkolone osoby, Fotografowanie w
pracowniach naukowych zakłóciłoby też pracę innych użytkowników,
a wydzielenie osobnych pomieszczeń i zorganizowanie odrębnego nadzoru nad
udostępnianymi tam materiałami znacznie podniosłoby koszty funkcjonowania
tych placówek. Przedstawiona przez Skarżących propozycja z tym wymogiem
koliduje. Koszty wykonywania reprodukcji w archiwach państwowych nie są
porównywalne z nakładami ponoszonymi przez przedsiębiorców świadczących
typowe usługi kserograficzne ani wykonywaniem kserokopii w urzędach
administracji publicznej w ramach dostępu do informacji publicznej. W
archiwach każde zamówienie inicjuje złożoną procedurę, która jest wymagana
ze względu na bezpieczeństwo zbiorów. W dziedzinie badań genealogicznych
wyraźnie rysuje się wybór między ważnymi, ale doraźnymi potrzebami
użytkowników zasobu, a misją wieczystego zachowania historycznych przekazów.
Archiwa państwowe powinny mieć na względzie nie tylko interesy dzisiejszych,
ale również przyszłych genealogów i innych użytkowników. Wieloletnia
praktyka wskazuje, że stosowane w archiwach państwowych cenniki stanowią
rozsądny kompromis - co nie wyklucza pojawiania się nieuniknionych
kontrowersji. Wymaga przy tym podkreślenia, że dochody z usług archiwalnych
nie są przeznaczane na wynagrodzenia osobowe, ale przede wszystkim na
konserwację zasobu. Jeśliby rozważać jakieś zmiany w obecnej praktyce, to
można by wprowadzić niższe ceny na kserokopie lub skany wykonywane z
mikrofilmów, które nie podlegają takiej ochronie jak materiały oryginalne.
Jednakże aby mogło to nastąpić w szerszym zakresie istniałaby potrzeba
wyposażenia archiwów w kosztowne skanery do mikrofilmów połączone ze
sprzętem komputerowym (komputer i drukarka) lub w jeszcze bardzie kosztowne
tzw. printery do mikrofilmów. Na takie zakupy nie pozwala budżet archiwów.
Należy także zauważyć, że poszukiwania genealogiczne są wykonywane nie tylko
tytułem dociekań nad przeszłością własnej rodziny (osoby o takich
zainteresowaniach z reguły zadowalają się lekturą dokumentów a ich
zamówienia na kopie nie przekraczają jednej-dwóch stron). Od wielu lat tego
typu badania są również dziedziną przedsięwzięć zarobkowych - nie tylko
firm, które oficjalnie zarejestrowały taki rodzaj działalności, ale także
komercyjnych poszukiwaczy danych, którzy funkcjonują w „szarej strefie"
gospodarki lub z innych względów ukrywają rzeczywisty cel zainteresowania
dokumentacją genealogiczną. Tego typu użytkownicy skłonni są ignorować
względy ochrony zbiorów; wysokie ceny za usługi archiwalne mają w stosunku
do ich znaczenie wybitnie regulacyjne. Zasługuje ponadto na uwagę, że
zasoby archiwów państwowych są łatwiej dostępne niż w przypadku wielu innych
instytucji kultury. W muzeach państwowych już dostęp do zbiorów jest
odpłatny (niezależnie od systemu wyjątków i ulg); tym bardziej podlega
ścisłej reglamentacji np. fotografowanie eksponowanych obiektów. Biorąc
powyższe pod uwagę, zgadzając się ze stanowiskiem jakie w tej sprawie
zajmuje Generalna Dyrekcja Archiwów Państwowych, wyrażam przekonanie, że
skargi amatorów genealogii na działalność archiwów państwowych w zakresie
świadczenia usług genealogicznych są nieuzasadnione. DYREKTOR DEPARTAMENTU
Franciszek Cemka |