|
|
W czasie II wojny światowej wiele zasobów archiwalnych
zostało doszczętnie zniszczonych, najbardziej ucierpiały archiwa w
Warszawie, Poznaniu oraz Płocku. Po wojnie w wyniku zmian ustrojowych do
archiwów państwowych zostały przyjęte zasoby archiwów samorządowych,
rodowych, wielkiej własności ziemskiej i gospodarcze. Utworzono również archiwa państwowe wydzielone, m.in.:
Centralne Archiwum Wojskowe, Archiwum MSW, Archiwum UOP, Archiwum MSZ,
Archiwum Sejmowe.
I wojna światowa: Archiwum Akt Nowych (1919-)
Archiwum Akt Nowych (1919-),
AAN, centralne archiwum państwowe powstałe 1930 w Warszawie, w wyniku
przekształcenia Archiwum Wojskowego (założone 1918 w celu gromadzenia akt
wojskowych okupacyjnych 1915-1918 oraz akt władz wojskowych odrodzonego
państwa). Przechowywało zasób pierwotny Archiwum Wojskowego (ok. 70 zespołów
różnych władz okupacyjnych niemieckich i ok. 60 - austriackich) oraz
późniejsze nabytki Archiwum Akt Nowych, m.in.: registratury zlikwidowanych
wcześniej urzędów polskich (przechowywane do 1930 w Archiwum Głównym Akt
Dawnych) i registratury dalszych, kasowanych urzędów, przejmowanych wprost
od likwidatorów.
|
|
|
Mimo międzynarodowych nacisków
rząd niemiecki przez lata nie chciał udzielić zgody na otwarcie zbiorów. 19
kwietnia br. w Berlinie Ulf Gerder, rzecznik ministerstwa sprawiedliwości,
oświadczył, że "problemy, jakie nasuwało udostępnienie dokumentacji, zostały
rozwiązane".
W Bad Arolsen tuż po wojnie zgromadzono niemal wszystkie hitlerowskie
archiwalia dotyczące Holocaustu - obozów koncentracyjnych, transportów,
obozów pracy. Były to dokumenty zdobyte przez wojska alianckie i wzbogacane
o kolejne akta z całego świata. Dziś w archiwum jest ponad 40 mln dokumentów
oraz dane dotyczące ponad 17 mln osób prześladowanych przez Niemców.
Archiwum prowadzi specjalna agenda Międzynarodowego Czerwonego Krzyża
finansowana przez rząd niemiecki.
Przez lata głównym zadaniem archiwum było odszukiwanie informacji o
ludziach zaginionych podczas wojny. Dzięki badaczom w Bad Arolsen
odnajdywały się rodziny, inne uzyskiwały potwierdzenie informacji o śmierci
najbliższych.
Dostępu do archiwum strzegł od ponad 20 lat jego szef, urzędnik MCK
Charles Biedermann. Twierdził, że przekazywanie komukolwiek dokumentów z
archiwum nie jest uzasadnione "pod względem moralnym ani prawnym".
Biedermanna popierał Berlin, który obawiał się m.in. kolejnej fali pozwów o
odszkodowania - tym razem za pogwałcenie prywatności ofiar Holocaustu. Akta
zawierają bowiem mnóstwo delikatnych informacji, np. o tym, jakie
eksperymenty medyczne prowadzono na konkretnych osobach, kogo oskarżano o
morderstwo, homoseksualizm, pedofilię, prostytucję i kto szedł na współpracę
z gestapo.
Termin otwarcia zbiorów ustali 11-osobowa rada archiwum, która zbierze
się 17 maja. Prawdopodobna data to czerwiec.
20-04-2006,
http://www.forum-znak.org.pl/index.php?t=wydarzenia&id=4050
Tymczasem narasta niemiecko-amerykanski konflikt z Izraelem i Zydami w
tle – w sprawie otwarcia dla naukowców olbrzymich zasobów informacji o
holokauscie zawartych w archiwum Miedzynarodowego Biura Poszukiwan w
niemieckim Bad Arolsen. Kartoteki z dokumentami gromadzonymi przez aliantów
w miare wyzwalania obozów koncentracyjnych zawieraja informacje o 17,5
miliona osób i stanowia jeden z najwiekszych zbiorów tego typu na swiecie.
Ta unikatowa kolekcja jest bardzo osobistym zapisem tragedii, przez co jej
ewentualne upublicznienie staje sie kwestia wyjatkowo delikatna. Dokumenty
moglyby bowiem odslonic szczególy – kogo i w którym obozie poddano
makabrycznym eksperymentom medycznym, kogo nazisci oskarzali o
homoseksualizm, morderstwo, kazirodztwo czy pedofilie albo którzy z Zydów
wspólpracowali z Niemcami i jak ich do tego naklaniano. Od konca II wojny
swiatowej Biuro Poszukiwan, dzialajace przy Miedzynarodowym Komitecie
Czerwonego Krzyza, wykorzystywalo dokumenty, aby pomagac rodzinom ofiar w
odnajdywaniu sladów bliskich zaginionych w morderczym wirze nazistowskiego
terroru. Dzis – ponad 60 lat od zakonczenia wojny – zadanie to, zdaniem
Amerykanów, zostalo wypelnione. Pora wiec otworzyc archiwum i sporzadzic
kopie dokumentów tak, aby mozna je bylo przechowywac i udostepniac
historykom równiez w innych krajach. „Rzad Stanów Zjednoczonych popiera
pomysl ujawnienia wszelkich materialów na temat holokaustu – mówi Edward
O'Donnell, specjalny wyslannik do spraw holokaustu w Departamencie Stanu.
Otwarcie archiwów jest naszym celem. Bedziemy dalej nalegac”. Naciski
Amerykanów trafiaja jednak na opór natury prawnej i proceduralnej ze strony
Charlesa Biedermanna, urzednika Czerwonego Krzyza, który od dwudziestu lat
kieruje Biurem Poszukiwan, jak równiez ze strony rzadów Niemiec i Wloch.
Wsród przedstawicieli jedenastu panstw tworzacych komisje, ktora nadzoruje
archiwum, panuje napiecie. Podczas dyskusji na temat otwarcia zbiorów
niemieccy urzednicy komisji pytaja: czy ujawnianie faktu, ze ten czy inny
Zyd oskarzany byl o morderstwo lub homoseksualizm posluzy komukolwiek?
Niemieckie p rzepisy o ochronie prywatnosci sa znacznie surowsze niz
amerykanskie. Dlatego tez wladze obawiaja sie, ze otwarcie akt mogloby
doprowadzic do procesów o bezprawne ujawnienie osobistych informacji.
Szeroki dostep do dokumentów móglby ponadto spowodowac nowa fale roszczen o
odszkodowania.
Konflikt ma swoje korzenie w zlozonej historii oraz skomplikowanej
strukturze Biura Poszukiwan. Organizacja powstala pod koniec wojny i do dzis
dziala na mocy porozumien z Bonn z 1955 roku, przywracajacych Niemcom
suwerennosc. Zgodnie z ich postanowieniami biuro mialo podjac wszelkie
mozliwe srodki, aby nie dopuscic do wydostania sie jakichkolwiek informacji
mogacych zaszkodzic interesom osób, których dotycza, lub ich rodzin. W
rezultacie dostep do akt mieli jedynie poszkodowani, ich najblizsi oraz ich
przedstawiciele prawni. Jednak zgodnie z porozumieniami rzady wszystkich
jedenastu krajów wchodzacych w sklad komisji nadzorujacej maja prawo wgladu
w dokumenty. Wsród krajów tych znalazly sie Stany Zjednoczone, Wielka
Brytania, Francja, Niemcy, Wlochy, Belgia, Holandia, Grecja, Izrael, Polska
i Luksemburg. Charles Biedermann oraz strona niemiecka twierdza, ze otwarcie
archiwów wymaga poprawki do traktatu. Do tego konieczna jest jednoglosna
decyzja zatwierdzona przez ustawodawców ze wszystkich krajów. Nawet jesli
uda sie to osi¹gnac, caly proces moze trwac latami. Amerykanie, gotowi do
podjecia prac nad poprawkami do umowy, zaczynaja sie niecierpliwic.
Twierdza, ze nigdy nie scedowali praw wlasnosci do dokumentów na Bad Arolsen
i ze kazdy z jedenastu krajów ma prawo wgladu do zasobów archiwum. Ich
zdaniem nie ma zadnych przeszkód prawnych, by kopiowac i przenosic akta.
Tymczasem rzad niemiecki, który wyplacil juz 80 miliardów dolarów tytulem
odszkodowan, chce, aby kwestie odpowiedzialnosci prawnej zostaly calkowicie
rozstrzygniete przed udostepnieniem dokumentów. „Musimy zajac sie kwestia,
kto i jak bedzie mógl wykorzystac udostepnione dane oraz kto poniesie
odpowiedzialnosc w przypadku ewentualnych naduzyc” – mówi strona niemiecka.
Wojciech Minicz, maj 2006, http://www.wietrzneradio.com/felieton.asp?id=1&ifelieton_id=434 |