|
PAP; 3 maja 2011, Berlin
Według brytyjskich władz,
premier polskiego rządu na uchodźstwie i Naczelny Wódz Polskich Sił
Zbrojnych gen. Władysław Sikorski zginął w katastrofie lotniczej. Doszło do
niej 4 lipca 1943 r. w Gibraltarze, podczas powrotu generała z inspekcji
wojsk na Bliskim Wschodzie. W katastrofie zginęło 17 osób, przeżył tylko
pilot, pięciu ciał nigdy nie odnaleziono. Przyczyn wypadku do końca nie
wyjaśniono. Z oficjalnego raportu brytyjskiej komisji badającej wypadek w
1943 r. wynika, że przyczyną było zablokowanie steru wysokości. Część
historyków uważa, że był to zamach.
Zdjęcie przedstawia Władysława Sikorskiego w 1920 r (PAP/CAF). Sensacyjne wyznanie: gen. Sikorski został zamordowany Niemiecki
dramaturg Rolf Hochhuth od lat twierdzi, że gen. Władysław Sikorski został
zamordowany za wiedzą, a nawet z polecenia ówczesnego brytyjskiego premiera
Winstona Churchilla. W najnowszej książce po raz pierwszy ujawnił źródło, na
którym oparł tę tezę.
Pisarz ujawnia źródło
Hochhuth zyskał sławę za sprawą dramatu "Namiestnik", wydanego w 1963 r.,
w którym krytykuje papieża Piusa XII za postawę w sprawie zagłady Żydów. W
1967 r. ukazała się jego kolejna kontrowersyjna sztuka pt. "Soldaten"
("Żołnierze"), sugerująca odpowiedzialność Churchilla za śmierć generała
Sikorskiego w katastrofie lotniczej na Gibraltarze 4 lipca 1943 r. Według
Hochhutha, Brytyjczycy obawiali się, że Sikorski jest zagrożeniem dla
antyhitlerowskiego sojuszu ze Stalinem.
Główne źródło, na którym oparł tę tezę, 80-letni Hochhuth ujawnił dopiero
teraz, po 44 latach od wydania dramatu. W najnowszym zbiorze esejów i
wierszy, który na początku maja trafił do niemieckich księgarń, opisał swoje
rozmowy z Jane Ledig-Rowohlt, żoną swego wydawcy. W czasie II wojny
światowej pracowała ona dla brytyjskich służb specjalnych.
"Pan tak idealizuje Churchilla. A on zamordował Sikorskiego"
- Tak pan idealizuje swojego Churchilla. Proszę nie zapominać jednak o
jego wrodzonej skłonności do walki, bo zepsuje pan sztukę - w końcu
zniszczył on Francuzom flotę pod Oranem i zamordował Sikorskiego. A
zbombardowanie Drezna też nie było już potrzebne - miała powiedzieć
Hochhuthowi Jane Ledig-Rowohlt podczas ich spotkania na Korfu w 1963 r.
Dopytywana później przez pisarza Ledig-Rowohlt miała kontynuować: -
Sikorski był w końcu naszym gościem i towarzyszem broni. A Churchill
pozwolił zamordować go praktycznie we śnie.
Dodała, że od kiedy Sikorski przebywał na Gibraltarze, wiedziano, że jest
martwy. - Ale dopiero następnego wieczoru wpadł w pułapkę - cytuje Hochhuth
rozmowę.
- To stuprocentowo pewne. Znam osobiście kogoś, kto z tego powodu został
wezwany do Churchilla. Churchill był bardzo przybity, ale nie miał wyboru...
- miała powiedzieć Ledig-Rowohlt. Oceniła również, że "bez zgody Churchilla
służby specjalne nie mogły przedsięwziąć nic, oprócz rutynowych działań".
"Powiedziałem jej, że pracuję nad sztuką"
Jak argumentował pisarz, słowa Ledig-Rowohlt były całkowicie przypadkowe.
- Powiedziałem Jane, że pracuję nad sztuką o Churchillu i bombardowaniach
niemieckich miast. Dopiero jej słowa skłoniły mnie do badań nad wątkiem
Sikorskiego, który w końcu zdominował sztukę - przyznał Hochhuth.
Dodał, że zobowiązał się, iż nie ujawni źródła tych informacji
przynajmniej przez 50 lat. Ale zdecydował się na wcześniejszą publikację, bo
- jak dodał - wszyscy brytyjscy informatorzy zmarli bezpotomnie i nie grozi
im oskarżenie o zdradę. Oznacza to jednak również, że żaden z nich nie może
potwierdzić wersji Hochhutha. Ten podkreśla jednak, że swoją tezę oparł na
wielu innych źródłach i rozmowach z licznymi świadkami, w tym z wdową po
generalne Heleną Sikorską. Obejmujący 1700 stron tom pt. "Essayistische
Prosa und Gedichte" ukazał się nakładem wydawnictwa Rowohlt.
Pisarz przyznał w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że chciałby, aby
jego sztuka "Żołnierze" została wystawiona w Polsce. Dramat został już
przetłumaczony na język polski i nosi tytuł: "Sikorski".
Jednak - jak skarżył się niemiecki pisarz - żaden z ważniejszych polskich
teatrów, z którymi skontaktował się w minionych miesiącach, nie jest
zainteresowany wystawieniem sztuki. - Dziwię się, że akurat w Polsce brakuje
zainteresowania tym dramatem. Byłem pierwszą osobą na Zachodzie, która w
ogóle zajęła się sprawą śmierci Sikorskiego - powiedział Hochhuth. Jak
dodał, w tym roku wydano "Żołnierzy" w Rosji.
Anna Widzyk |