|
|
Jan Skrok ur. 12-10-1888, zm.
27-04-1959, urodził się i mieszkał z Słupcu (Słupiec, powiat Dąbrowa,
województwo Tarnów). Ożenił się z Józefą z domu Frąc. W Słupcu urodził im
się syn, Antoni. Z dzisiaj nieznanych już powodów, prawdopodobnie
polityczno-ekonomicznych, wyjechał do Jugosławii wraz z rodziną.
Antoni Skrok, syn Jana i Tekla z domu Becla mieszkali w Grabasznicy w
Jugosławii, posiadali 7 ha ziemi. Tekla Becla urodziła się w 1892 r. w
Kaczanówce (Kaczanówka, powiat Skałat, województwo Tarnopol), przed ślubem
mieszkała w Jugosławii w miejscowości Inadzioł. Mieli 7 dzieci, wszystkie
urodziły się w Grabasznicy: Maria, Rozalia, Katarzyna, Anna, Jan, Władysław
i Zofia (ur. 09-02-1929). Po II Wojnie Światowej Antoni wrócił do Polski,
przywożąc ze sobą część dobytku, m.in. 30 prześcieradeł, 2 konie. Córki
Katarzyna i Anna pozostały w Jugosławii, pozostałe dzieci po II Wojnie
Światowej przyjechały do Polski.
Jan Skrok, najstarszy syn Antoniego i Tekli, urodził się w Jugosławii w
miejscowości Grabasznica. Jan wspominał swojego dziadka (ze strony Tekli
Becli) że miał sklep we Lwowie. Jan wspominał też syberyjskie perypetie
(zesłania) swoich przodków. Niestety, wspomnienia te nie zostały utrwalone.
Jan wspominał też przodka, który chodził do szkoły w której uczył się i
mówił po niemiecku.
Jan spędził dzieciństwo i młodość w Jugosławi, w Grabasznicy. Mieszkał z
rodzicami. W dniu 13-02-1935 r. ożenił się z Marią Matejewicz, córką
Sebastiana i Anieli ( Matejewicz).
Ślub wzięli w kościele w Grabasznicy. Zapożyczyli się i w tej samej
miejscowości kupili sobie gospodarkę. Aby spłacić długi zaciągnięte na zakup
zatrudnili się w fabryce Wistat Wiszegrad. Była to fabryka broni. Pracowali
tam do 1941 r. W 1941 r. Jan otrzymał wezwanie do wojska do rezerwy. W
czasie służby rozpoczęła się wojna w Jugosławii. Walczył na pierwszej linii
frontu. Uratował tam życie Karolowi Broszko, którego zasypała ziemia po
wybuchu bomby. Od tego czasu stali się dobrymi kolegami. Obaj zostali wzięci
do niewoli do Hamburga w Niemczech. Razem uciekali z niewoli dwa razy.
Pierwszy raz zostali schwytani. Drugim razem siedzieli 24 godziny w wodzie,
ale ucieczka powiodła się. Gdy wrócił do domu wstąpił do partyzantki, którą
organizował Józef Brąż Tito. Walcząc w partyzantce stracił prawą rękę. Do
domu wrócił po zakończeniu wojny w 1945 roku.
W 1946 roku w czerwcu Jan przyjechał do Polski z żoną Marią i dziećmi:
Stefanią, Szczepanem, Teofilem i Weroniką. Wszyscy zamieszkali w Tomisławiu
powiat Bolesławiec. Jan otrzymał gospodarstwo rolne jako rekompensatę za
pozostawione mienie w Jugosławii.
Otrzymał też rentę inwalidy wojennego przyznaną i wypłacaną przez rząd
Jugosławii. Niestety, ówczesne władze polskie uniemożliwiały otrzymywanie
renty zagranicznej, a i później waluty obce przeliczane były po tak niskim
kursie, że otrzymane pieniądze były drobną cząstką wartości renty wypłacanej
przez rząd Jugosławii. Po przybyciu do Polski w czerwcu 1946 roku w wielu
miejscach jeszcze mieszkali Niemcy. Tak się złożyło, że w domu który Jan
otrzymał nadal pozostawali Niemcy, którzy przed opuszczeniem gospodarstwa
zebrali i zabrali ze sobą wszystkie płody rolne. Niemcy tę sytuację
zawdzięczali Marii, żonie Jana, która była bardzo dobrą osobą i nie chciała
czynić Niemcom przykrości wyganiając ich od razu. Niemcy odeszli zabierając
ze sobą cały dobytek oraz wszystkie płody rolne, które byli w stanie zabrać.
Był to najtrudniejszy rok w życiu Jana i jego rodziny. Nie mając żywności na
zimę oraz nie mając konia musiał przygotować ziemię do przyszłorocznych
zbiorów.
Wstrzymanie przez polskie władze wypłat renty, brak żywności na Ziemiach
Odzyskanych, brak konia i ciężka praca fizyczna oraz brak utraconej na
wojnie prawej ręki sprawiły, że Jan zmienił się. Starsze dzieci i żona
pamiętali go sprzed przyjazdu do Polski: był serdeczny, życzliwy, rozmowny,
towarzyski. Tak po przyjeździe do Polski stał się bardziej zamknięty. Oprócz
niedostatków w pierwszych latach po wojnie doskwierało mu uzależnienie od
innych osób z powodu braku ręki. Wielu gospodarskich prac nie mógł wykonywać
sam. Dopiero po wielu latach wrócił dobrobyt jako wynik ciężkiej pracy całej
rodziny, dodatkowo zmiany polityczne spowodowały wznowienie wypłat
jugosłowiańskiej renty. Jednak zmiany na lepsze nie były w stanie zatrzeć
bolesnej przeszłości. Przez wszystkie lata w Polsce codziennie wieczorem i w
nocy słuchał jugosłowiańskich stacji radiowych, z wielkim trudem
znajdowanych na skali lampowego radioodbiornika.
Na początku lat 70-tych sprzedał gospodarstwo i przeniósł się do Legnicy,
gdzie kupił duże mieszkanie i zamieszkał z żoną i córką Janiną z jej mężem,
Marianem Piotrowskim. Mieszkał tam aż do śmierci. W dniu 26-08-1983 r.
zmarła na chorobę nowotworową jego żona, Maria. Po śmierci żony żył jeszcze
12 lat. Umarł 22-08-1995 r. w Legnicy i tam został pochowany na cmentarzu
komunalnym, na którym spoczywa również jego żona Maria. |