BRONISŁAWA SIBIGA
|
|
|
| Bronisława Sibiga |
| Jesienny spacer |
wzdłuż parkowej alei
rdzawe plamy cichy szelest
z melancholią w dłoni
jesień
kłania się, przystaje
wiruje wspomnieniami
otulona szalem babiego lata
odnajduje siebie
wciąż na nowo
|
| Bronisława Sibiga |
| Wiersze moje |
te z płatków stokrotek
i promieni słońca
te z jesiennych liści
i kropli dżdżu
z życia przepisane
na moment przed snem
wiersze moje
pochylone drzewa
na pamięć
na czas
|
| Bronisława Sibiga |
| Po latach |
za drzwiami cisza
przerywana tykaniem zegara
wsłuchuję się w czas
nie stoi nie cofa się
idzie do przodu
opustoszało gniazdo
gałęzie powyginane
a ja wciąż słucham
tamtej kołysanki mamo
|
| Bronisława Sibiga |
| Niezapomniany koncert 2 |
obudzona ze snu
nabieram barw
jak kwiat
otwieram się
ponad łąkami
poranne trele
z każdym akordem
nowe brzmienie
zmrużone oczy wirtuoza
to tu, to tam
cały świat tańczy
a w kłosach
dojrzewa chleb
|
| Bronisława Sibiga |
| Zanim przyjdzie sen |
nie wierzę że za horyzontem
koniec dnia
tam słońce skrywa
rozognioną twarz
ociera pot z czoła gdy sił już brak
tam inny kolor nieba
inny świat
nie wierzę że za horyzontem
koniec dnia
tam początek drogi
w rajskim ogrodzie
jutrzenki blask
|
| Bronisława Sibiga |
| Gdy budzi się lęk |
boję się jutra
z chmurami gniewu nad głową
gdy niepewność
jutra o nieczystej twarzy
i fałszywym uśmiechu
gdy pełne portfele
pokazują swą siłę
boję się
jutra
bezdechu
|
| Bronisława Sibiga |
| Na szachownicy |
pionki w cieniu
figury zmieniają pola
(niektóre urlopowane)
król broni pozycji
patrzę w okno
coraz rzadziej otwieram
niebo pochmurnieje
zmierzch
zbliża się kolejna tura
|
|
| Bronisława Sibiga |
| na błękitnej wstędze |
moja senność
gwiazdami mruga
z księżycem wędruje
między myślami
moja senność
na oszronionej szybie
misterne układa wzory
podąża drogą
w dalekie przestworza
moja senność
nieodgadniona
|
| Bronisława Sibiga |
| Wiosenna refleksja |
wiosna powraca
motylem śpiewem ptaka
wspomnieniem
zieleni się
deszczy
uśmiecha tęczą
coś się rodzi
może ty
może ja
|
| Bronisława Sibiga |
| W białej szacie |
niestrudzone anioły
pochylają się
nad życiem
nocą i o świcie
blaskiem kaganka
rozpraszają mrok
a życie ...
czasem zwalnia
niekiedy przyśpiesza
radość
z trudem dnia miesza
w świetle kaganka
wydłuża krok
|
| Bronisława Sibiga |
| Na końcu dnia |
otulona płaszczem nadziei
jak ptak szybuję w obłokach
myśli gnane wiatrem
przysiadają na drzewach
w ramionach gałęzi
tulą się
liście nucą im kołysankę
spokój
nie budźcie mnie ze snu
|
| Bronisława Sibiga |
| Jesienne pragnienia |
daj mi chwile zapomnienia
czemu ciągle gnasz i gnasz
kocham ciebie wciąż nad życie
proszę, zwolnij trochę czas
wczesnej wiosny wróć uroki
z marzeniami tamtych lat
pozwól patrzeć ufnym wzrokiem
i miłości przywróć smak
|
| Bronisława Sibiga |
| Do Anioła |
Aniele Stróżu
z sercem na dłoni
weź w swą opiekę
wskaż drogę
daj okruch nadziei
wznieś skrzydłem
ku niebu
a gdy zapukam
otwórz drzwi
do wieczności
|
| Bronisława Sibiga |
| Bezpowrotnie |
wzdłuż torów topole
nagimi ramionami
dotykają nieba
gdy zabroniono im żyć
stały się numerami
milkły
opadając z liści
|
| Bronisława Sibiga |
| Tam gdzie Bug |
wierzby głowiaste
swoimi ramionami
dotykają nieba
wzdłuż brzegu szuwary
brodate trzciny szeleszczą
w zamyśleniu
sięgam korzeni
jestem stąd
|
|
|
|
|
| Bronisława Sibiga |
| W korowodzie |
przyglądam się chwilom
które odchodzą
idą pięknym korowodem
szczęśliwe podają dłoń zagubionym
trzymają mocno
radosne ocierają łzy smutkom
zostaje w tyle zmęczenie
odpoczywa chwilę
nawet cierpienie ma pogodną twarz
spełnienie –
macha ręką na pożegnanie
|
| Bronisława Sibiga |
| gdy wiatr zamykał księgę |
nad wielkim placem
otwarło się niebo
biały gołąb
coraz wyżej i wyżej
rozpostarte ramiona
obejmują świat
nie ma pustych miejsc
|
|
| Bronisława Sibiga |
| gdy grudzień |
odchodzi nocą
powolnym krokiem
w blasku księżyca tańczących gwiazd
kalendarz zmagań
dni pełne troski
zabiera z sobą ruszając w świat
a gdy powraca
to we wspomnieniach
cofając cicho miniony czas
tak niezmiennie rok po roku
dodaje lat
|
|
|
|
|
| Bronisława Sibiga |
| Chwila zadumy |
W ciszy granitów i marmurów
jedlina zapachem otula mogiły
światełka migocą
ogień wieczny płonie
lśniące chryzantemy pochylają głowy.
I tylko myśli stoją w zadumie
gdy patrząc w zastygłe fotografie
składam pacierze.
|
|
męczą mnie głosy
których słowa są puste
drażnią spojrzenia
gdzie pycha we wzroku
szukam zwyczajnej
ludzkiej prostoty
jasnej jak promień
ciepłej jak dotyk
|
| Bronisława Sibiga |
| Spotkanie po latach |
Cisza minionych lat
wracała wspomnieniami
ulotne chwile znów ożywały
wyrywana głosami przychodziłam
by znów się oddalać.
Spacerowałam aleją
pod rękę z cieniami,
a potem koncert na trzy czwarte
i radość spotkania.
|
|
| Bronisława Sibiga |
| Tak niesie wiatr |
Na skrzydłach życia
w rytm melodii
kręcą się koła
w przyszłość
serce szybko bije
chwile mgnieniem uciekają,
a ja ulatuję piórkiem
wiruję zakręcam
trzymam się mocno.
|
| Bronisława Sibiga |
| Pielęgniarka |
Białą szatę symbol czystości
na siebie wkłada
kaganek nadziei w ręku trzyma
balansuje na cienkiej linie
między życiem, a śmiercią
koi ból, łagodzi cierpienie
odprowadza do nieba bram.
|
|
|
|
|
| Bronisława Sibiga |
| Mojej Matce |
Włosy przetkane siwizną
Twarz zmarszczkami znaczona.
Każda zmarszczka
to imię lub imiona.
Imiona dzieci
o które
wciąż swe troski dzieli.
Odpocznij na chwilę
w swym zatroskaniu.
Przeminą wieki.
Matka -
na zawsze nią pozostaniesz
|
| Bronisława Sibiga |
| W drodze do nieba |
Idę drogą ku gwiazdom.
Potykam się
Upadam
Wstaję.
Jeszcze nie teraz.
Jutro będę tam.
|
| Bronisława Sibiga |
| Przychodzimy by odejść |
Dotknąć stopą matki ziemi
W ramiona świata wtulić się
Powędrować własną drogą
Poznać co to śmiech i łzy.
Dotknąć bólu i cierpienia
Szczęściem swym zachłysnąć się
Doznać sensu zaistnienia
Odejść w nicość szarych dni.
|
| Bronisława Sibiga |
| Garnitur nowych czasów |
próbuję wpasować się
w garnitur nowych czasów
niby markowy, a niezbyt
dobrze leży
krojony inną miarą
niedopasowany, trochę na wyrost
nie wspomnę o cenie
nie są łatwe te przymiarki
|
|
| Bronisława Sibiga |
| Niezapomniany koncert |
pamięci Ojca
Są takie skrzypce
których melodię słyszę
z napiętą struną
o brzmieniu najczystszym
grają wspomnieniem
beztroskich lat
I tylko skrzypka
dawno już nie ma
zakończył koncert
zostawił skrzypce
opuścił świat
|
| Bronisława Sibiga |
| Europa moją ojczyzną |
Poprzez splątane losy
przodków moich
burze dziejowe i namiętności
jestem owocem wspólnej Europy
zrodzonej z miłości
ta nie zna granic
łamie bariery
- babka Niemka
Polscy dziadkowie i z Ukrainy
to są korzenie mojej rodziny
Wspólnej Europy
|
| Bronisława Sibiga |
| rozedrgany świat |
wychwytuję dźwięki
czasem szmer
jest wołaniem
milczenie -
krzykiem
i te dzwoniące deszcze
|
|
|
|
|
| Bronislawa Sibiga |
|
Otwórz serce |
Otwórz serce
wielkim kluczem.
Szperaj po jego
zakamarkach.
Wydobywaj skarby
bezcenne.
Daruj innym.
Poczuj ulgę.
|
|
| Bronisława Sibiga |
| Dotyk dłoni |
Trzymałam za rękę.
Cierpienie oddalało się
Uścisk był coraz mocniejszy
W oczach
zobaczyłam nadzieję.
Wracało życie
Dotykiem dłoni przywołane
|
|
|
|
|
| Bronislawa Sibiga |
|
Wielkanoc |
Kolorowe pisanki
Święcone potrawy
Wielkanocny baranek
Drożdżowe baby.
Dzwony biją
Wielkiej Nocy
stał się cud.
Alleluja, Alleluja
Pan zmartwychwstał
Pusty grób.
|
|
|
|
| Bronisława Sibiga |
| Nieśmiertelni |
Przyszli z miłości zrodzeni
Odeszli lecz pozostali
Czas nie wymazał
ich z pamięci.
Nieśmiertelni gdyż kochali.
|
| Bronisława Sibiga |
| u żłóbka |
czas wydłuża minuty
od drzwi do okna
wkoło cisza
ze wzniesionym skrzydłem anioł
przysiadł na moim ramieniu
dzieli się słowem
początek -
końcem oczekiwania
|
|
|
|
|
Kontakt do autorki poezji:
Bronisława Sibiga, Tychy,
http://www.sibiga.pl/, |
|
|
Podziel się z nami... swoimi
wierszami. KONTAKT |