RÓŻNI AUTORZY

Marian Kazimierz Stobnicki
Marian Kazimierz Stobnicki
Tkliwie

dystychy dla Ireny

Nie wziąłem cię na rozkrzyczaną agorę
gdzie w ulewie słońca los rozrzucał sny o szczęściu

nie dałem spokoju łagodnej fali
niknącej w złotym piasku spełnionych marzeń

nie obsypałem deszczem róż
na marmurowych schodach pałacu obietnic

ale dotykiem oczu wygładzam na twej twarzy
każdą zmarszczkę odmierzającą nasz czas.

Stalowa Wola dnia 26 marca 2006r.

Kontakt z autorem: Marian Kazimierz Stobnicki

Franciszek Ziemacki
Franciszek Ziemacki
Tu nad Wilią

Ballada o Wilnie i moim Rodzie

Tu nad Wilią, co płynie leniwie,
pośród bujnej wileńskiej zieleni,
ja okruchy historii łowiłem –
serce nimi chcąc swe opromienić.

Tutaj z Wieży wysokiej na Krzyże
widok dzisiaj cudowny wręcz miałem –
nad Krzyżami, hen gdzieś jeszcze wyżej,
Ostrobramską ja Matkę widziałem.

W Wilnie każdy zaułek jest święty,
święte całe jest też Stare Miasto…
Tutaj bruk stopy wielu pamięta,
a ich życie do legend urasta.

Tu w kafejkach i licznych też barach
Tomasz Zan młodym wolność zwiastował.
W wolnej Polsce mój stryjek rektorat
na UW Batorego piastował.

Przed świątynią świętego Rafała –
pośród wielkiej ilości kościołów
i synagog, i cerkwi, meczetów –
historyczną tablicę spotkałem.

Na niej imię Rajmunda mi bliskie,
co powstańcem był niegdyś i księdzem…
On za Polskę swe życie poświęcił,
chcąc być wierny powstańczej przysiędze.

Wraz z Wysockim do boju szedł śmiało,
potem rany swe leczył w klasztorze…
Jednak czynu mu wciąż było mało –
wnet powstańcom styczniowym pomoże.

Ich Manifest z ambony odczytał –
wzywający do walki z caratem,
lecz wolności sam nie mógł powitać,
bo zmuszony był stanąć przed katem.

W noc czerwcową na Placu Łukiskim
za Ojczyznę doczekał się ścięcia…
Dziś tablica obwieszcza to wszystkim,
wmurowana ku Jego pamięci.

Hen na Górze Trzykrzyżskiej wysoko
ziemia ciało na zawsze Twe skryła –
pochowano Cię bliżej obłoków,
by do Boga Ci stąd było bliżej.

Ojciec Andrzej - Kościuszki powstaniec
był rotmistrzem w oszmiańskim powiecie,
brat Twój broniąc ostatni już szaniec
jak bohater też poległ tam przecież.

O Twą polskość me Wilno, jak w chórze
stanął Ród mój i walczył uparcie –
po zmagania z faszyzmem, po „Burzę”,
w dni lipcowe w czterdziestym też czwartym.

Żegnam Ciebie me Wilno kochane,
sławną Rossę i dom Mickiewicza…
Wszystkie miejsca tak dobrze nam znane,
ze wzruszeniem Was będę wspominał.

Gdzie nie stąpię swą nogą, tam prawie –
trącam naszej historii okruchy…
Chociaż ona z pewnością nie zbawi,
lecz mi doda w mym życiu otuchy !

(po podróży do Wilna w lipcu 2002 roku)

 

Kontakt z autorem: Franciszek Ziemacki

Anna Ponczek
Anna Ponczek
To czego nie da się opisać

To czego nie da się opisać, to bezgłośnego
trzepotu skrzydeł wzlatującego
ku słońcu skrzącego
motyla.

To jego myśli
widziane oczami wyobraźni
wśród szeptów
rodzących się pól i lasów.

To wczorajszego wschodu słońca blask
co tłem był dla ciebie na powitanie
i jego zachód na dnia pożegnanie.

To liście budzące się
wiosny każdej.
I drzewo co pnie się
wciąż wyżej i wyżej,
z nadzieją.
Co patrzy i szuka
czy jest kto dziś tutaj
co chwilkę posłucha
przyłoży doń ucha
tak szepcze...

To ziemi plon, bociana klek i dźwięki
dochodzących tu słów gdzieś z dali.
To kwiaty się pysznią,
i stroją i żalą,
w podziwie chcąc być staleniepomne na tęczy kolorową gamę.

To cisza w nocy mroku
i pohukiwanie.
To pilnującego wypoczynku
i sennych twych marzeń wzrok,
to sowy śnieżnej zadanie.

Aby gdy rano obudzi cię
blask, odzieją cię
jasne promienie.
W słońcu całyś się abyś
skąpać mógł, abyś
podzielił się choć jednym
z tych jasnych co nosisz promieniem.

 

 

 

Piotr Radzicki
Piotr Radzicki
Śnieżynka

Wyciągnąłem dłoń
Biały płatek musnął ją
Zabłysnął iskierką światła
Trwał chwilę
Zniknął
Jak ludzkie życie

 

 

 

Zbigniew Barteczka
Zbigniew Barteczka
* * *

Wszystko czego dotykasz
Zamienia się w szary pył
W objęciach zatracenia
Próbujesz zatrzymać
Jego szept, oddech, dłonie
Cieńka halka pamięta
Namiętne wzloty
Aksamitnych ciał
Potoki uniesień
Otoczonych okrzykiem
Spełnienia
Nieme słowa
Mówiące wszystko
I cisza taka jak dziś
Cisza po deszczu

 

Zbigniew Barteczka
* * *

Twoje słowa leczą
Moją obolałą duszę
Wibracją potrafisz
Poruszać kamienie
Kruszysz moją nieśmiałość
Bezpieczeństwa tęcza dookoła
Nadaje sens mojemu życiu
Nie pozostawaj jedynie wspomnieniem
Jesteś cząstką mnie
W celi samotności
Rozdajesz pochodnie światłości
Kroczmy razem w mroczne
Jaskinie ludzkich wnętrz
Pozostawmy kroplę nadziei
Cenniejsza dziś niż złoto

 

 

Zbigniew Barteczka
* * *

Naparstki posklejane sny
A w środku ty
Jak długo czekać mam
Kamyki, muszelki i bez
Nocne spacery
Nietoperzy szelest
I twoje ciepłe dłonie
Pomocne delikatne
I szlachetne
Pożądania kruche gałązki
Zniknęły w milczenia sieci
Miasto znikało za szybą
Już nie ma śladu łez

 

Wiesz?
Podziel się z nami... swoimi wierszami. KONTAKT

idź na początek strony

Strona aktualizowana: 17 lutego 2007
Prawa autorskie zastrzeżone (c) Artur Ornatowski 2002-2007 Ograniczenie odpowiedzialności