| CZYTELNIA - Podstawowe źródła do
genealogii chłopskiej (XIX i XX wiek) |
|
|
Obszar zainteresowań współczesnych genealogów-amatorów nie ogranicza się
do poszukiwań mających wykazać ich szlacheckie pochodzenie. Perspektywa
wykazania w swym ascendentorium utytułowanych antenatów jest kusząca,
ale nie zawsze stanowi cel kwerend. Wielu amatorów, którzy podejmują się
rozwikłania losów rodziny, interesuje ustalenie prawdy o swych
przodkach, niezależnie od ich stanowej przynależności. W przypadku
większości polskich rodzin, możliwość wystąpienia przodków wywodzących
się ze stanu chłopskiego, jest bardzo prawdopodobna. Często jej
przedstawiciele będą dominować wśród antenatów. Wynika to z oczywistego
faktu, iż w przeszłości ta grupa społeczna była najliczniejsza. Poniżej
przedstawiono doświadczenia związane z pracą nad źródłami, które
posłużyły się dla konstruowania genealogii rodziny autora. Pochodzą one
przede wszystkim z terenu obecnego woj. łódzkiego . Omówiono
zastosowanie do badań genealogicznych domowych zbiorów dokumentów,
przekazów rodzinnych i akt USC, będących podstawowym i czasem jedynym
źródłem dla genealogii chłopskiej. Do ogólnych celów genealogii, należy
ustalenie filiacji tj. faktu pochodzenia jednej osoby od drugiej, oraz
koicji czyli związku zawartego przez dwoje ludzi o odmiennej płci dla
spłodzenia i wydania na świat potomstwa . Jednak wydarzenia
genealogiczne zachodzą zawsze w określonych warunkach kulturowych, na
które składają się między innymi warunki materialne, społeczne,
świadomościowe czy demograficzne, podczas poszukiwań zwrócić więc także
należy uwagę i na te kwestie. Punktem wyjścia dla naszych badań jest
zwykle tradycja rodzinna. Ze względu na swe położenie ekonomiczne,
społeczne, chłopi nie mieli możliwości, czy nawet potrzeby pozostawienia
po sobie trwałych dowodów swego istnienia. Raczej nie ma co liczyć na
dotarcie do źródeł powstałych świadomie w celach genealogicznych.
Pamiętniki, wspomnienia chłopów XIX-to wiecznych dotyczą niewielu
jednostek, które osiągnęły awans społeczny. Inni pozostawali jednak w
pamięci potomnych. Głównie mogli liczyć na to długowieczni
przedstawiciele rodziny, przedwcześnie bowiem zmarli rodzice nie mogli
przekazać dzieciom informacji tego typu, zwłaszcza gdy pozostawili
nieletnie dzieci. Ponadto ilość i jakość tych informacji mogły
ograniczać kwestie psychologiczne, jak osobowość naszych przodków czy
normy obyczajowe. Wartościowym rdzeniem przekazów rodzinnych okazują się
wskazówki typu geograficznego, czyli nazwy miejscowości, parafii, także
sposób utrzymania przodków. Podany w przekazie status przodków nie musi
zasługiwać na pełne zaufanie, głównie ze względu na tendencje do
udostojnienia odległych przodków przez częste przypisywanie
szlacheckiego pochodzenia. Tradycja sięgająca trzech pokoleń wstecz od
osoby informatora może zasługiwać na zaufanie. Zawodzi częściowo
chronologia. W wypadku relacji dziadka autora jedno jedyne znane jemu
imię jego pradziadka okazało się nieprawdziwe, zgadzały się jednak
nazwiska de domo jego prababek, a także przybliżona data i okoliczności
śmierci pary pradziadków z lat 60. XIX w. Najstarszy fakt miał sięgać
200 lat wstecz i dotyczył migracji jednej rodziny z Francji z podaniem
także miejsca zamieszkania w Polsce. Okazał się on prawdziwy, z tymże 20
lat bliższy chronologicznie, natomiast informacja o szlachectwie tej
rodziny nie jest zgodna ze źródłami. Także szlachectwo dwóch innych
rodzin przodków rolników i mieszczan okazało się niepewne, wobec braku
potwierdzenia tego statusu w aktach USC. Mogło się to jednak wiązać z
nie spełnianiem wymogów odpowiedniego cenzusu majątkowego, wobec
pauperyzacji drobnej szlachty w XIX w. Po weryfikacji tradycji rodzinnej
okazało się jednak, że wszystkie rodziny przodków autora na podstawie
zachowanej dokumentacji można zaliczyć więc do warstwy chłopskiej i
mieszczańskiej. Z przeprowadzeniem wywiadu genealogicznego należy się
spieszyć szczególnie w stosunku do najstarszych członków rodziny,
których możemy wkrótce stracić. Ankieta powinna składać się z
konkretnych pytań dotyczących danej osoby, np.: imiona, nazwisko,
przydomek, daty i miejsca urodzenia, chrztu ewentualnie pierwszej
komunii, bierzmowania, kolejnych ślubów (cywilnego i kościelnego),
zgonu, pogrzebu i okoliczności tych wydarzeń. W wypadku porodów należy
ustalić czy miały miejsce w domu rodziców i kto je odbierał, ponadto
warto zapytać o posag, swaty, przebyte choroby, przyczynę śmierci,
miejsce pochówku, przy okazji możemy tutaj więc zebrać informacje o
charakterze etnograficznym. Interesujący dla osoby odtwarzającej
przeszłość swej rodziny jest też, z braku fotografii opis fizjonomii
przodków: kolor oczu, włosów, karnacja. Warto zapytać o pochodzenie
narodowościowe, zawód, status (należy ustalić czy w XIX w. był chłopem
pańszczyźnianym lub oczynszowanym, kolonistą itd.), sprawowane funkcje,
ewentualnie dyplomy, służba wojskowa, odznaczenia, stopnie,
przynależność do organizacji (choćby do straży pożarnej). Cenne będą
również informacje o wysiedleniach (częstych podczas II wojny
światowej), odbytych podróżach w różnych celach, o udziale w
wydarzeniach dziejowych, również dotyczące wykształcenia, języków
którymi posługiwał się przodek. Bardzo ważne dla późniejszych kwerend
źródłowych jest ustalenie miejsc zamieszkania przodków, stan ich
posiadania tj. wielkość i lokalizacja gruntów, budynków z określeniem z
jakich materiałów były zbudowane, z podaniem czasu ich uzyskania i
utraty. Możemy również zapytać o wyznanie i osobisty stosunek do
religii. Zadane przy tej okazji pytanie, jakie groby i gdzie odwiedzał
ankietowany w czasie święta zmarłych, może być pomocne dla określenia
miejsca pochówku przodka. Ponadto możemy zapytać się również o
zainteresowania, stosunki panujące w rodzinie, relacje między rodzicami
a dziećmi, pracę tych ostatnich w gospodarstwie, wyposażenie domu,
obecność książek i gazet, ubranie, pożywienie, spożywane potrawy.
Zebrane w ten sposób informacje z pewnością ożywią suche fakty z akt i
zabezpieczą wiedzę naszych krewnych przed zapomnieniem. Równolegle
powinniśmy się zainteresować tzw. archiwum rodzinnym. Jeżeli mieszkamy w
nowym domu, starych dokumentów możemy już nie odnaleźć, szczególnie dużo
ich przepadło w okresie II wojny światowej w wyniku zniszczenia czy
zagubienia. Bywały też niszczone po wygaśnięciu ich mocy prawnej, czy
praktycznego zastosowania np. dokumenty z czasów okupacji, w euforii po
zakończeniu wojny, czy z powodu braku zainteresowań historycznych, przy
porządkowaniu szuflad po zmarłych. Zwykle też nie należy się spodziewać
po rodzinach pochodzenia chłopskiego pieczołowitego przechowywania
rodzinnych pamiątek. Wynikało to głównie z poziomu wykształcenia, a co
za tym idzie niewielkiego rozwinięcia wyobraźni historycznej i
materialnego ubóstwa, nie pozwalającego na pozostawienie dużej ilości
tego typu śladów. Wyjątek mogą stanowić zdjęcia. Szczególnie przydatne
bo stanowiące punkt wyjścia naszych poszukiwań są odpisy metryk
kościelnych i akt USC. Osoby zawierające związek małżeński podczas
okupacji musiały wiele ich zebrać dla udowodnienia swego pochodzenia.
Zbiór takich odpisów może stanowić gotowy materiał do wywodu przodków.
Tragiczne losy naszych rodzin w czasie wojny spowodowały powstanie wielu
dokumentów, np. rozłąka między bliskimi w wyniku łapanki i wywózki na
przymusowe roboty bywała powodem powstania korespondencji. Rozdzielone
rodziny wysyłały sobie zdjęcia, które powstawały specjalnie na tą
okazję, albo w wyniku administracyjnych nakazów okupanta do dowodów
tożsamości. W czasie wojny powstała więc dość ciekawa dokumentacja
dotycząca nieodległych dziejów rodziny, a ponieważ wcześniejsza często
się nie zachowała, i tą z okresu wojny należy docenić. Ponadto należy
zwrócić uwagę na świadectwa szkolne, dowody tożsamości, książeczki
wojskowe, akty własnościowe dotyczące zakupu czy sprzedaży
nieruchomości, wypisy akt notarialnych np. testamenty, darowizny, nawet
te z lat powojennych ponieważ mogą znajdować się w nich odwołania np. do
kontraktów z lat wcześniejszych, przedstawiające stopniowy wzrost stanu
posiadania chłopa przez dokupywanie ziemi. Zgromadzone na podstawie
tradycji rodzinnej i rodzinnych dokumentów informacje umożliwią nam
kwerendy w instytucjach państwowych i kościelnych. Do obiektów naszych
zainteresowań będą należeć: urzędy stanu cywilnego, kancelarie
parafialne, archiwa kościelne diecezjalne i archidiecezjalne oraz
państwowe. Księgi stanu cywilnego i metrykalne zawierają zapisy o trzech
zasadniczych dla genealogii faktach z życia każdego człowieka:
urodzenia, śluby i zgony. W badaniach dla wywodu przodków posługujemy
się metodą retrogresywną. Należy je rozpocząć od najstarszego znanego
nam wydarzenia z życia przodka np. daty i miejsca jego urodzenia, ślubu
lub śmierci. Odnajdując akta USC, metryki , tych wydarzeń , znajdujemy w
nich dane o rodzicach tegoż przodka, z kolei odszukane akta owych
rodziców dostarczają informacji o pokoleniu wcześniejszym. W ten sposób
opierając się na aktach USC szybko możemy ustalić dane o naszych
ascendentach do początku XIX w. Głównie bowiem akta USC są podstawowym
materiałem do weryfikacji tradycji rodzinnej. W zaborze austriackim
kościelne księgi metrykalne, prowadzone po łacinie przez cały XIX wiek
były zarazem księgami religijnymi jak i cywilnymi aktami stanu
cywilnego. W latach 1795 –1809 do Austrii należały ziemie między Pilicą
a Bugiem, włączone następnie do Księstwa Warszawskiego, rozciągało się
więc na tym terenie krótko ustawodawstwo austriackie. W pruskim metryki
kościelne posiadały walor dokumentów państwowych do 1874 r. W 1874 r.
zaprowadzono odrębne akta USC pisane po niemiecku przez urzędników stanu
cywilnego, tworząc odrębne USC z siedzibami w gminach, zaś metryki
kościelne do 1919 r. prowadzono oddzielnie po łacinie. Akta USC
wprowadził na terenie Księstwa Warszawskiego Kodeks Napoleona w 1808 r.
Niewielkie zmiany w sposobie ich prowadzenia zaszły w 1826 r. po wejściu
w życie Kodeksu Cywilnego Królestwa Polskiego. Księgi USC w latach 1808-
1868, wyjątkowo w czasie rewolucji 1905 r. i w latach 1915 – 1939
prowadzone były w języku polskim, w latach 1868- 1915 po rosyjsku . Do
czasów II wojny światowej akta prowadzono w formie opisowej,
przekazującej nieraz sporo ciekawych szczegółów, w okresie
międzywojennym pojawiały się już formularze z rubrykami do wypełnienia,
które w czasie okupacji i po wojnie stały się regułą. W aktach USC
sprzed 1826 r. znajdziemy przedstawicieli wszystkich wyznań. Po 1825 r.
akta stanu cywilnego zostały połączone z kościelnymi w jeden akt
religijno-cywilny które prowadził duchowny, przełożony parafii. Odrębne
akta USC zaczęły wówczas prowadzić gminy protestanckie i żydowskie.
Ksiąg z okresu 1808 – 1825 zachowało się mniej, luki występują czasem
dla czasów bezpośrednio po upadku Księstwa Warszawskiego. Dla okresu po
1825 r. zbiór ksiąg USC jest niemal kompletny. Księgi USC sporządzano w
dwóch egzemplarzach, z których jeden (unikat) pozostawał na miejscu,
drugi (duplikat) odsyłano do odnośnego archiwum. Akta USC spisywane były
w 3 seriach tj. akt urodzeń, ślubów i zgonów. Według kodeksu Napoleona
urzędnik po roku kończył zapisywanie akt w danej księdze, z poleceniem
złożenia jednego egzemplarza w archiwum gminnym, drugi odsyłano do
archiwum Sądu Pokoju danego powiatu . Księgi USC z tych lat powinny
stanowić więc roczniki, tymczasem nieraz zawierają akta z przeciągu
kilku lat, jednej, czasem dwóch lub trzech serii akt. Czasem są to
woluminy zszyte z naruszeniem chronologicznego układu. Po 1825 r.
uregulowano sposób prowadzenia ksiąg miejscowych tj. unikatów. Odtąd
księgi te zakładano dla każdej z trzech serii akt osobno. Księgi te
stanowiły zwykle opasłe tomy w których zapisywano jeden rodzaj akt,
przez czasem kilkadziesiąt lat. Księga roczna tj. duplikat zawierała
trzy rodzaje akt (urodzeń, ślubu, zgonu) z jednego roku, a następnie
przekazywana była do archiwum hipotecznego . W obu przypadkach każdy z
rodzajów akt był osobno ponumerowany w ramach jednego roku. Na końcu
księgi sporządzane były alfabetyczne wykazy nazwisk i imion osób których
dotyczyły dane akta z podaniem przy nazwisku numeru aktu. W owych
rejestrach można czasem znaleźć przy nazwisku dodatkowe informacje np.
nazwę miejscowości, wiek , imiona rodziców. Wykazy czasem nie posiadają
porządku alfabetycznego, a jedynie układ wg kolejności wpisów w księdze.
Na początku XIX wieku zdarzają się wykazy wg imion, mimo istnienia
nazwisk. Do połowy XIX wieku często nie sporządzano rejestrów w ogóle,
wówczas musimy przeglądać akt po akcie całą księgę, zwiększa to nakład
pracy, ale czasem umożliwia odnalezienie poszukiwanej osoby wśród
świadków w aktach, bo tych ostatnich rejestry nie uwzględniają. Rejestry
bywały też spisywane dla unikatów w odrębnych woluminach. Rejestry dla
akt ślubu ułożone były w kolejności alfabetycznej uwzględniającej
nazwisko pana młodego, czasem w ogóle nie podają nazwiska panny młodej.
Na końcu ksiąg znajduje się także protokół sprawdzenia księgi opisujący
prawidłowość prowadzenia akt, który możemy wziąć pod uwagę przy ocenie
wiarygodności źródła w wypadku zapisanych zastrzeżeń. Na początku
każdego aktu znajduje się numer, choć mogą zdarzyć się parafie, w
których księgach przez pewien okres akt nie numerowano zarówno w
unikatach, jak i w duplikatach . W takich sytuacjach musimy lokalizować
akta wg paginacji. Brak numeracji wiązał się oczywiście z brakiem wykazu
nazwisk których dotyczyły akta, bowiem to podany w wykazie numer przy
nazwisku odsyła do określonego miejsca w księdze. Na marginesie bywa też
podane nazwisko osoby której dotyczy akt, czy osób w wypadku
nupturientów, czasem korekty tekstu samego aktu potwierdzone podpisem
przez urzędnika. W aktach z 2 połowy XIX wieku, głównie na marginesach
akt urodzenia można spotkać notatki czy pieczęcie zawierające datę i
miejsce ślubu czy śmierci osoby, której dotyczy ów akt urodzenia. Toteż
odnajdując już akt urodzenia danej osoby możemy czasem poznać dalsze jej
losy, zdobywając jednocześnie odsyłacz do aktu jej ślubu czy śmierci.
Można znaleźć też inne informacje np. przy akcie ślubu np. daty
urodzenia nupturientów, choć sam akt podaje najczęściej tylko ich wiek.
Nazwa miejscowości może być umieszczona jako nagłówek aktu bądź podana
na marginesie obok aktu lub bez specjalnego wyróżnienia na początku
tekstu, zapisana staranniej większymi literami też podkreślona.
Sporadycznie na początku XIX wieku bywa pomijana. Z braku rejestrów jest
to często jedyny klucz, wg którego możemy przeglądać akta, znając czy
domyślając się miejsca danego faktu. Podana miejscowość oznacza w
wypadku aktu urodzenia miejsce urodzenia, będące miejscowością
zamieszkania rodziców która jest wyrażona w dalszej części aktu.
Miejscowość podana na początku aktu ślubu oznacza zwykle miejscowość
zamieszkania panny młodej , czasem podana jest także obok niej
miejscowość zamieszkania pana młodego. W akcie zgonu ww. miejscowość
jest miejscem zgonu zwykle identycznym z miejscem ostatniego
zamieszkania, które jest także wymienione w akcie. Następnie podawana
jest data i miejsce złożenia oświadczenia w sprawie urodzenia czy zgonu
czy też ceremonii ślubnej. Nie musi ona oznaczać daty spisania tegoż
aktu w księdze, akt mógł być spisany na podstawie notatek później.
Czynność spisania aktu ślubu była płatna, co mogło być dla ubogiego
chłopa przyczyną odłożenia tej czynności. Przykładowo w okolicach
Lublina w 1858 r. akt ślubu kosztował 9 rubli, zgonu 1 rubel, a
urodzenia 6 rubli . Opłatę za ten ostatni sakrament i czynność zapisania
aktu chłopi obchodzili dokonując chrztu z wody. Mógł go udzielić każdy
człowiek, był więc rozpowszechniony wśród ludności uboższej np. w
Galicji, odbijając się ujemnie na rejestracji metrykalnej, z tego powodu
dekret cesarza z 1812 r. nakazywał natychmiast zapisywać chrzest z wody
w kancelariach parafialnych z pozostawieniem wolnego miejsca w rubryce
rodzice chrzestni, którzy mieli być wpisani po chrzcie uroczystym. Na
terenie Królestwa Polskiego akta pisane po polsku były datowane wg
kalendarza gregoriańskiego, zaś dla lat 1868 – 1915 spisane grażdanką,
zawierają podwójną datacje, wg kalendarza juliańskiego, a więc
rosyjskiego i gregoriańskiego. Różnica miedzy datami wynosi 12 dni.
Problemem może być natrafienie np. w latach 70. XIX wieku na jedną datę,
trudno stwierdzić wówczas czy należy ona do kalendarza juliańskiego czy
gregoriańskiego. Dla aktu zgonu data oświadczenia będzie domniemaną datą
pogrzebu, o czym w akcie się nie wspomina. Dla aktu ślubu będzie to data
ceremonii. Miejsce wydarzenia podawane po zwrocie „działo się” należy
przyjąć za miejsce chrztu, choć w aktach urodzenia przed 1825 r.
informacja o chrzcinach jest pomijana. Dla aktów ślubu oznacza ona
miejsce ceremonii. Następnie znajdowało się w akcie, choć tylko do 1825
r., określenie osoby która przyjmowała oświadczenie z podaniem
sprawowanej przez nią funkcji. W późniejszych aktach po datacji
występuje od razu formuła „Stawili się” lub „Wiadomo czynimy, że w
przytomności świadków” , po czym są oni wyliczani, z podaniem imienia,
nazwiska, wieku, zawodu, statusu, miejsca zamieszkania. W aktach
urodzenia przed 1826 r. świadkowie podani są dopiero na końcu aktu. Ich
ilość się zmieniała – w aktach ślubu do 1825 r. często podawano czterech
świadków, ale także trzech lub dwóch. Po 1825 r. tylko dwóch ,czyli tyle
ile od 1808 r. wymagano w aktach urodzenia i zgonach, choć zdarza się
powołany tylko jeden świadek. Bardzo pomocne w ustalaniu powiązań jest
także określenie stosunku pokrewieństwa czy powinowactwa jakie łączyło
świadków z narodzonym, nupturientami czy zmarłym. Po 1825 r. zwykle
jednak tej informacji brak w aktach. Świadkowie w aktach urodzenia i
ślubu, a także chrzestni stanowią krąg najbliższych i określają pozycję
społeczną krewnych. W akcie urodzenia ojciec stwierdzał swe ojcostwo,
uznając dziecko za własne. To oświadczenie było istotne, a więc
przypadki nieobecności ojca i nie dopełnienia tego obowiązku były
tłumaczone np. chorobą, przebywaniem w odległym miejscu, służbą
wojskową. Zastępowany wówczas bywał przy okazywaniu dziecka urzędnikowi
i składaniu stosownego oświadczenia, przez dziadka czy babkę dziecka lub
akuszerkę. Akt zawierał imię i nazwisko, wiek, miejsce zamieszkania i
zawód ojca, a także imię i nazwisko de domo matki nieobecnej przy
czynności spisywania aktu. Nazwisko jej więc bywało różnie podawane, czy
też przekręcane. Określano płeć dziecka, podając też czy urodziły się
bliźniaki, przeznaczając czasem dla nich dwojga tylko jeden akt. Data
narodzin dziecka jest zwykle 1, 2 lub 3 dni wcześniejsza od datacji
samego aktu, czasem różnica wynosi jedynie kilka godzin, kiedy było
chrzczone natychmiast po narodzeniu. Podawane godziny można traktować
orientacyjnie jako porę dnia, biorąc pod uwagę zmieniającą się jego
długość w ciągu roku, pamiętając że chłopi mogli się w niewielkim
stopniu orientować w podawaniu dokładnego czasu, który mogło im
odmierzać bicie dzwonów kościelnych na Anioł Pański czy na mszę lub np.
cień jaki rzucał kij czy widły wbite w ziemię. Ponadto samo zeznanie
daty urodzenia dziecka mogło być nie zgodne z prawdą wobec celowego
zatajenia prawdy np. gdy dziecko urodziło się w feralny dzień 13 w
piątek, w związku z przesądami panującymi na wsi, czy też datę urodzenia
z końca roku przesuwano na początek nowego by je odmłodzić, czy też
przez nieświadomość, zatracenie rachuby. Dzieciom chłopskim nadawano
zwykle jedno imię, rzadko dwa, najwyżej wśród zamożniejszych, np.
osadników niemieckich. Po 1826 r. podawano w akcie informacje o chrzcie
świętym, podając, iż był udzielony tego samego dnia, czyli podanego na
początku aktu. Podane są od tego roku także imiona i nazwiska rodziców
chrzestnych dziecka. W danej parafii spisywano akta narodzonych na jej
terenie, choć wyjątkowo mogą się zdarzyć jednak akta dzieci z sąsiedniej
parafii. Najwięcej informacji genealogicznych podają akta ślubu.
Zawierają imiona i nazwiska nupturientów, miejsce zamieszkania, stan
cywilny, wiek i jakże cenne dla dalszych poszukiwań miejsce urodzenia,
imiona i nazwiska rodziców. W przypadku ponownego małżeństwa osoby
owdowiałej, podana jest także data i miejsce śmierci jej małżonka (dla
mężczyzn nie zawsze), a więc moment rozwiązania poprzedniego związku,
stanowiąca wskazówkę, gdzie należy tego aktu szukać. Wiek podawany jest
zwykle w latach często w przybliżeniu na podstawie oświadczenia pary
młodej, dla kobiet bywa zaniżany, zdarza się dokładniej określony z
podaniem liczby ukończonych miesięcy, rzadko natomiast zapisana jest
data urodzenia. Niektórzy mogli nie orientować się zresztą w jakim są
wieku, wiedząc jedynie, podczas jakich prac polowych, czy w jakiej porze
roku się rodzili. Miejsce urodzenia jest podawane dokładnie, z
wymienieniem miejscowości i parafii. W aktach sprzed 1826 r. określamy
je na podstawie miejsca, z którego pochodzi metryka, na którą powołuje
się nupturient podając swój wiek. Poznajemy dzięki temu nazwę parafii, w
której był chrzczony, nie zaś nazwę miejscowości, w której się rodził. W
tym okresie nupturienci nieraz powołują się na akt zeznania spisanego
np. w urzędzie wójtowskim czy w sądzie pokoju. Dotyczy to przybyszy z
odległych stron, nie podane jest jednak w akcie w takim przypadku
miejsce pochodzenia, które zapewne zawierał akt zeznania. Związek
małżeński zwykle zawierano w parafii urodzenia panny młodej, ale w XIX
wieku część chłopów zmieniała miejsce zamieszkania, czasem kilkakrotnie,
wobec tego ślub zawierano w parafii aktualnego pobytu panny młodej. Może
się zdarzyć, że w aktach odnajdziemy przypadek zawarcia ślubu miedzy
tymi samymi osobami w dwóch miejscach tj. w parafii pana młodego i w
parafii panny młodej . Akta te należy rozumieć jako dokumentację tego
samego faktu i akt z datą wcześniejszą przyjąć jako moment zawarcia
małżeństwa. W przypadku przybyszy z odległych stron, nazwa miejscowości
urodzenia nupturienta bywa przekręcana przez urzędnika szczególnie w
wypadku nazw nie polskich, lub podawana jest jedynie nazwa kraju, można
też spotkać określenie „urodzony za granicą”. Dane dotyczące rodziców
pary czasem ograniczają się do imion bez nazwiska panieńskiego matki, z
podaniem jednak informacji czy żyją, gdzie mieszkają, czy wyrazili zgodę
na ślub i czy w nim uczestniczą asystując, czasem w ich zastępstwie może
występować najbliższy krewny po mieczu np. stryj. Wyjątkowo dane o
rodzicach mogą być pominięte , choć kodeksy z 1808 r. i 1825 r. je
przewidywały. W wypadku osadników niemieckich bywają podawane w różnych
aktach różne imiona tej samej osoby, co może być kłopotliwe przy
identyfikacji. Musimy także rozważyć czy któryś z podanych w akcie ślubu
rodziców nie jest ojczymem czy macochą zaślubionych, co w akcie może nie
być precyzyjnie określone. Do 1825 r. akta ślubu poprzedzały często
jedna bądź dwie zapowiedzi, które zwykle powielają jedynie informacje
zawarte w samym akcie ślubu, stanowiąc jakby ich skróconą formę. Należy
jednak zwrócić na nie uwagę, gdyż mamy dzięki nim nieraz trzy razy
zapisane to samo nazwisko, niejednokrotnie trudne do odczytania. Po 1825
r. informacja o terminach i miejscach ogłoszenia trzech zapowiedzi
podawana była jako część aktu ślubu. Po niej następowała wzmianka, czy
miało miejsce tamowanie małżeństwa, i czy nupturienci zawarli umowę
przedślubną. W przypadku rodzin chłopskich intercyzy należą jednak do
rzadkości i zwykle stwierdzany był ich brak. Odszukanie aktu zgonu bywa
pracochłonne, w innych aktach brak bowiem zwykle wskazówki gdzie
nastąpił. Należy go jednak szukać po dacie urodzenia najmłodszego
dziecka. Często nie jesteśmy w stanie go odnaleźć w wypadku kobiet,
które powtórnie wyszły za mąż zmieniając więc po raz kolejny swoje
nazwisko. W aktach zejścia dane o osobie zmarłej opierały się na
oświadczeniu zeznających tj. świadków, którzy często nie spokrewnieni z
osobą zmarłą, nie potrafili podać wszystkich danych wymaganych w
przepisach. Dotyczyło to przede wszystkim miejsca urodzenia oraz imion
rodziców, którym nawet jeśli są podane, nie należy zawsze dawać wiary.
Szczególnie błędnie podane może być w tym wypadku imię matki. Podane
miejsce urodzenia w akcie zgonu zamężnej kobiety jest często jedynym
tropem, gdzie należy szukać aktu jej ślubu. Zwykle jednak, aż do połowy
XIX wieku o tego typu informacjach nie ma w akcie wzmianki. Nawet
jeszcze w końcu wieku brak czasem tych danych. Dotyczy to jednak zwykle
osób sędziwych, a zawsze osób przybyłych niedawno do parafii i bliżej
społeczności nie znanych, zwykle biedaków, żebraków, włóczęgów, dorywczo
pracujących. W przypadku aktów zgonu dzieci danych o rodzicach nie
brakuje, często jednak jest pomijane miejsce urodzenia dziecka. Data
podana w akcie dotycząca czynności oświadczenia przez zeznających o
fakcie zgonu, oznaczała datę pogrzebu, gdyż przy tej okazji można było
wypełnić ową powinność, związane było to także z faktem odprawienia
kościelnego pogrzebu. Często była to także data śmierci danej osoby, z
której pochówkiem nie zwlekano, choć zwykle miało to miejsce 1, 2 lub 3
dni po śmierci. W aktach przed 1826 r. miejsce zgonu określano
precyzyjniej podając też numer domu, w którym dana osoba zmarła, czy też
informację do kogo to domostwo należy, po 1825 r. podawano tylko
miejscowość. W przypadku zmarłego dziecka podawano często tylko miejsce
zamieszkania rodziców, przy czym za miejsce zgonu trzeba wówczas przyjąć
miejscowość podaną przy numerze aktu. Zapisywano także informację, czy
zmarły pozostawił po sobie współmałżonka, czasem bez podania imienia
tego ostatniego. W akcie zgonu bywa podane pozostawione przez zmarłego
potomstwo. Prawdopodobnie nie wymieniano w takich przypadkach wszystkich
żyjących podówczas dzieci zmarłego, a jedynie te, które przybyły na
pogrzeb. Część mogła nie przybyć na tę uroczystość, ze względu np. na
chorobę, lub duże odległości. Wiek bywał podawany w przybliżeniu i
zaokrąglany, zwłaszcza, że występujący w akcie nie byli w nim
zorientowani, w wypadku dzieci są podawane dni, tygodnie (niedziele),
miesiące życia. W aktach na końcu zapisu podawana jest także informacja
o piśmienności bądź nie piśmienności zeznających. Nie można do niej
podchodzić bezkrytycznie, gdyż proboszcz w stosunku do chłopów wpisywał
mechanicznie informacje o ich nie piśmienności. Tego typu zafałszowania
możemy odkryć porównując ze sobą kilka akt, w których ta sama osoba
występuje raz jako piśmienna, a innym razem jako nie piśmienna. Ponadto
zapisu w księdze proboszcz mógł dokonać, kilka dni po fakcie złożenia
oświadczenia przez zeznających. W takim wypadku nie mając w pobliżu osób
oświadczających wygodnie było wpisać w akcie informację o ich nie
piśmienności, bo to nie pociągało za sobą konieczności uzyskania ich
podpisów pod sporządzanym np. na podstawie notatek akcie. Są to często
kwestie trudne do wyjaśnienia, nawet bowiem jeśli pod aktem widnieją
podpisy osób w nich wyrażonych, nie mamy pewności czy są autentyczne.
Jeśli proboszcz spisywał akt jak wyżej wspomniano po fakcie, a
piśmienność świadków nie ulegała wątpliwości i była mu wiadoma musiał
ich określić w akcie jako piśmiennych. W tej sytuacji podpisywał za
świadków akt ich nazwiskami, ale własną ręką. Praktykę tą można jednak
odkryć łatwo przez porównanie charakteru pisma spisanego aktu i podpisów
pod nim widniejących. Istniała także możliwość prowadzenia ręki np.
świadka, podczas składania podpisów, trudno wtedy uznać ów podpis za
własny tej osoby. Ponadto sam świadek mógł zataić fakt swej
piśmienności. Po rozpatrzeniu i wyjaśnieniu tych wszystkich zastrzeżeń
możemy dopiero uznać podpis przodka w akcie za autentyczny lub
zafałszowany. Nie zawsze oznacza to jednak, że był on piśmienny, a
jedynie potrafił się podpisać. Spośród źródeł XIX-to wiecznych pomocne w
konstruowaniu genealogii chłopskiej będą szczególnie księgi ludności
stałej, w niewielkim też stopniu akta notarialne i księgi hipoteczne.
Dla okresu wcześniejszego podstawowym źródłem są metryki kościelne,
niewiele jednak ich się zachowało, część parafii w ogóle ich nie
posiada. Stan zachowania dokumentów pozwala więc zwykle na odtworzenie
genealogii chłopskich jedynie do początku XIX wieku. W przypadku
zachowania się wcześniejszych, powodzenie w poszukiwaniach zależy od
ciągłości pozostawania tej samej rodziny przez wiele pokoleń w tej samej
parafii, bowiem w metrykach kościelnych, brak informacji o miejscu
pochodzenia przybysza z innej parafii. Wobec tego nie mamy wskazówki,
której parafii metryki należy przeglądać w poszukiwaniu danych o
wcześniejszych losach takich przybyszów. Kolejną barierą jest czas
powstania nazwiska. Na Śląsku i w Wielkopolsce nazwiska bogatych kmieci
sięgają połowy XVII wieku, we wschodniej części kraju cześć nazwisk
chłopskich powstała dopiero na początku XIX wieku, kiedy dziedziczne
nazwisko stało się koniecznością prawną. W wypadku zajmowania się
rodzinami posiadającymi popularne nazwiska np. Kowalski mogą częściej
pojawić się kłopoty z identyfikacją danych z różnych akt jako
dotyczących tej samej osoby. Po wyczerpaniu jednak wszelkich dostępnych
źródeł, możemy ustalić znaczenie i pochodzenie nazwiska. Dla prawdziwego
jednak pasjonata genealogii, poszukiwania nigdy definitywnie się nie
kończą, po opracowaniu genealogii jednej rodziny zwykle na tym nie
poprzestaje. Praktyka dowodzi że uzupełnianie np. wywodu przodków może
trwać latami i to nawet przy dość intensywnych poszukiwaniach, wiele
faktów ustalanych jest przy tym przypadkowo, czy też przez skrupulatne
wertowanie opasłych tomów ksiąg, przewijanie kilometrów taśm
mikrofilmów, przeglądanie tysięcy akt, co jest niezwykle czasochłonne.
Dla poszukiwacza i odkrywcy rodzinnych koligacji jednak satysfakcja z
poznania nowych faktów jest tym większa, im więcej trudu kosztowało ich
ustalenie. |
|
|
Piotr Szkutnik Pełen tekst
tego artykułu, wraz z przypisami, znajduje się w "Studenckim Biuletynie
Historycznym", nr 4, 2001, s. 69-79. |
|
|
Znasz inne ciekawe teksty -
napisz. KONTAKTY |
|